Jako że jesienna aura powoli rozgaszcza się w moim sercu, a drzewa przybierają różnorodne barwy, tylko po to, by zrzucić liście tuż przed zimą, postanowiłam napisać kilka słów - jakby w rozliczeniu tego, co było i w zaplanowaniu tego, co chciałabym aby nastąpiło.
Jesień oprócz spadających liści, urodzin i przeziębienia (o tak, to ostatnie jest nieodłącznym elementem, cóż, walczę z odbudowaniem mojej odporności, słowo) oznacza dla mnie także powrót na studia. Mamy miesiąc październik, siedzę właśnie na łóżku, gdy za oknem cicho szumi wiatr. Nie mam jeszcze nadmiaru obowiązków, na które z pewnością będę narzekać już za tydzień. To dość decydujący okres w moim życiu, ostatni rok, obrona pracy (nawet jeśli to dopiero licencjat), marzenia, cele...i oby jak najmniej rozczarowań. A mówiąc o rozczarowaniach warto wspomnieć, że one także nas czegoś uczą, uczą, by nie lokować swych uczuć w osobach, które nadzwyczajnie na to nie zasługują, uczą, że nie zawsze białe jest białe, a czarne jest czarne, uczą, że skromny dystans i zrozumienie to najlepsza droga do poznania drugiego człowieka. Nikt nie powinien oddawać swojego serca na tacy, chociaż przykładów wyjętych prosto z życiowego pamiętnika można znaleźć wiele.
Jesienna aura działa na mnie w ten melancholijny sposób, w sposób, który sprawia, że mam ochotę zawinąć się w koc z kubkiem gorącej czekolady i obejrzeć kolejne sezony mojego ulubionego serialu. A jest ich wiele, naprawdę wiele. Sama nie wiem, kiedy znalazłam czas, by je wszystkie obejrzeć... Jesień przywołuje u mnie także wspomnienia, te gorsze i lepsze, po prostu - wspomnienia. Jeżeli ktoś powiedziałby mi rok temu, że dziś będę siedzieć na tym białym prześcieradle i z tęsknotą, ale i zawodem patrzeć w przeszłość - nie uwierzyłabym. I mimo setki pozytywnych rzeczy, które zdarzyły się w przeciągu tego roku, jest ta jedna (lub dwie), które z bólem serca rozpamiętuje.
Nie jest źle, przyznaję, już nie tęsknie, nie myślę, czasem wspominam, właśnie w takie dni, jak dzisiejszy. To nic złego, prawda? Tęsknota nie jest złą rzeczą, ale ja przecież wcale nie tęsknie. Nie brakuje mi tego, co było, bo teraz jest stabilnie. Jednak w tym wszystkim bałaganie słów, ciężko jest mi pojąć jedno - jak łatwo człowiek jest w stanie wykreślić ze swojego życia drugą osobę. Bez wahania, w złości, w rozżaleniu, z tego powodu czy z tamtego...to naprawdę nieistotne. Ludzie poddają się emocjom (och, zdecydowanie należę do tej grupy) i pod ich wpływem często podejmują złe w skutkach decyzje. Podjęliście kiedyś taką?
Jesień kojarzy mi się też z opadającymi ze zmęczenia powiekami, październik to dla mnie miesiąc ponownej adaptacji do systemu studiów, do nieregularnego wstawania i spędzania połowy życia w pociągach (co, jak co, ale tę część akurat uwielbiam - jest coś takiego w podróżach, co sprawia, że czuję się wolna) oraz biegania tam i z powrotem na uniwerek. Jesień, zwłaszcza ta późna, gdy liście już opadną, a drzewa tracą ten pierwotny urok, pozostając obojętnymi na to, co stanie się dalej, jest często odzwierciedleniem tego, jak się czujemy w tej szarej i dość smutnej (mimo wszystko) porze roku.
Jesień to dla mnie czas herbaty, czas nadziei, że może, nadchodzący małymi kroczkami, kolejny rok przyniesie coś dobrego, ale i czas przyjaźni, która stale wzmacniana stanowi kotwicę w naszym codziennym życiu.
A Wam z czym kojarzy się jesień?
Jesień kojarzy mi się też z opadającymi ze zmęczenia powiekami, październik to dla mnie miesiąc ponownej adaptacji do systemu studiów, do nieregularnego wstawania i spędzania połowy życia w pociągach (co, jak co, ale tę część akurat uwielbiam - jest coś takiego w podróżach, co sprawia, że czuję się wolna) oraz biegania tam i z powrotem na uniwerek. Jesień, zwłaszcza ta późna, gdy liście już opadną, a drzewa tracą ten pierwotny urok, pozostając obojętnymi na to, co stanie się dalej, jest często odzwierciedleniem tego, jak się czujemy w tej szarej i dość smutnej (mimo wszystko) porze roku.
Jesień to dla mnie czas herbaty, czas nadziei, że może, nadchodzący małymi kroczkami, kolejny rok przyniesie coś dobrego, ale i czas przyjaźni, która stale wzmacniana stanowi kotwicę w naszym codziennym życiu.
A Wam z czym kojarzy się jesień?

Świetna odsłona bloga. Przyznam, że nie było mnie tu jakiś czas. Patrzę i widzę dużo fajnych zmian na lepsze :) Nie jest tu tak ponuro jak ostatnio co mnie bardzo cieszy :)
OdpowiedzUsuń